wt 25 sie, 2009
Historie (nad)zwyczajne to docelowo zbiór krótkich obserwacji życia codziennego, ale ubranego w bardziej literacką formę. Można by rzec, że to ma być zbiorek esejów o wszystkim, czyli niczym konkretnym. Opisane historie wiele mają wspólnego z rzeczywistością, dlatego wszelkie podobieństwo do miejsc i zdarzeń jest celowe i zaplanowane.
Życzę przyjemnej lektury, Ellaine.
Hej ho i butelka po Spricie…
18 sierpienia,
trzy kwadranse na ósmą wieczór.
No w końcu! Co za szczęście, już zaczynałam marznąć. Niby jest lato, ciepło i w ogóle, a tutaj jeszcze dwudziestej nie ma, a już jest tak chłodno. Czyżby jesień wyglądała zza węgła? Nieważne! Gdzie, by tu usiąść? Hm… tam jest wolne! Świetnie.
Dlaczego ten starszy pan tak dziwnie na mnie patrzy? Przecież nie jestem brudna. A może jednak. Nie, nie sądzę. Piłam piwo, to prawda, ale tylko jedno! Więc nie jestem nawet pijana, bo to było parę godzin temu. Zresztą potem wlałam w siebie dwie cole! Dobrze, że je wypiłam. Po piwie zawsze chce mi się spać, a w coli przecież jest kofeina. Uch, a może śmierdzę? To możliwe, w końcu mimo, że w knajpie poza kumpelą, barmanem i mną nie było nikogo, to przecież oni kopcili za całą nieobecną klientelę. Pewnie teraz pachnę jak popielniczka. Dobra, przestał się na mnie gapić.
Hm, a może to przez tę kopertę?
To miło ze strony kumpeli, że dała mi taką ładną pocztówkę! Cóż z tego, że kupiła ją w zeszłym roku, a może i rok temu, a potem zapomniała mi ją dać? Fakt, byłam w tym samym miejscu na ostatnim Sylwestrze i nawet widziałam te czerwone autobusy w rzeczywistości, a nie tylko na zdjęciu. Ale to wciąż miły gest. Nawet napisała mi po arabsku moje imię i nazwisko, i literę T, która wygląda o tak ” :] ” tylko, że w poziomie (kropkami do góry). Dlaczego po arabsku? Bo potrafi! W końcu się czegoś dziewczyna nauczyła na tych studiach, prawda?
No, ale chyba nie przez kopertę na mnie spojrzał. W końcu każdy może chodzić z kopertą formatu A5 w ręku. Lepiej koperta niż czarna aktówka zostawiona w tramwaju z okrzykiem „Bóg zwycięży!”, nieprawdaż? Chociaż w kopertach można zostawić biały proszek, na ten przykład. Czyli też niebezpiecznie. A w torebce można przechowywać ampułki z trucizną. Hm, z tego wniosek, że należałoby chodzić w bardzo obcisłych kombinezonach, albo zupełnie po nagu. Tylko, że niektórzy potrafią schować różne rzeczy i w… no, wiecie… obrzydliwe, prawda?
O, starszy pan wysiadł. I jego małżonka również. To znaczy nie wiem, czy to na pewno była jego małżonka. Ale chyba tak. Przynajmniej wyglądali na małżeństwo. Zresztą, co mnie to obchodzi? Butelka. Znaczy butelka mi się przyturlała pod nogi. Po Spricie… Widziałam ją wcześniej. Widać poprzedni właściciel nie chciał jej zabrać ze sobą. No i się turla. Butelka, nie jej poprzedni właściciel. Chociaż, może, któż to wie?
Dlaczego ta dziewczyna, co siedziała obok mnie, przesiadła się na miejsce naprzeciwko? Może rzeczywiście śmierdzę? E… albo to wina choroby lokomocyjnej? Nie, no… wcześniej nie wyglądała na nieszczęśliwą. Ja tam wolę siadać tyłem do kierunku jazdy. Przynajmniej zwykle mniej jest pretendentów do przejęcia takiego stołka.
No i się odturlała. W sensie, że butelka. Cóż, zawsze to jakieś urozmaicenie. W końcu trasę tego autobusu znam na pamięć. O, właśnie czas wysiadać! Już zaczyna się ściemniać. Faktycznie: ” idzie jesień, nie ma rady na to”
A butelka razem z autobusem doturla się pewnie aż do zajezdni.
Śpiący Królewicz
25 sierpnia,
dwadzieścia pięć minut na pierwszą popołudniu
Uch, ależ gorąc w tym autobusie! Doprawdy, wakacje to uroczy czas, ale dlaczego warunkiem koniecznym jest okropny gorąc? I niby czemu ludzi to lubią? Pewnie tak naprawdę nie lubią, tylko wolą, by było duszno i gorąco niż chłodno. No i oczywiście musi być dużo słońca. Ale błagam was, przecież 25 stopni i lekkie zachmurzenie to jest naprawdę optymalna i ładna pogoda!
Okna w autobusie są pootwierane, wbrew pozorom, mimo to nie odczuwam nawet odrobiny powietrza. Ratunku! Już wolałabym wrócić do archiwum i pracować do wieczora, bo tam przynajmniej jest chłodno. Ciekawe, czy mają klimatyzację, czy tylko dlatego jest chłodno, bo to piwnica? Któż to wie? Właściwie to powinna być klimatyzacja, akta lubią kiedy jest chłodno, odpowiednia wilgotność i raczej mało światła. Cóż, chyba dlatego je tak lubię, zdecydowanie wolę chłód od tego zabójczego gorąca. Nawet nie próbujcie mi udowadniać, że się powtarzam! Oczywiście, chłód niejednego już zabił, nawet całe armie wykończył, ale przecież gorąc ma to samo na sumieniu. Nie! On nie ma sumienia!
Och, już połowa drogi. Przystanek. Zaraz… Co to było? Ten człowiek wpadł tu niczym burza i od razu dopadł do podwójnego siedzenia. Hej! To nie leżanka!
Gdyby życie było rysunkowe jak anime to przysięgam, że z tyłu głowy pojawiłaby mi się śliczna kropelka albo kilka pytajniczków tańczących mi nad głową. WTH?! Hallo, proszę pana, to autobus, a nie kuszetka w TLKce! Chyba jemu to nie robi różnicy, zasnął jak tylko rzucił się na siedzenia. To dziwne. Przecież jest środek dnia. Hm, czyżby był jakiś koncert w okolicy o którym nie wiem? Ale on nawet nie wsiadł w centrum. Nawet nie ma przy sobie plecaka, hm… ciekawe, czy w ogóle ma jakieś dokumenty. Zresztą, czym tu się przejmować? Nawet nigdy wcześniej go nie widziałam. Aczkolwiek, nigdy też nie widziałam, by ktoś się zwinął w kłębek na siedzeniach w miejskim autobusie. Nie twierdzę, że widziałam wiele, co to, to nie! Aczkolwiek jeżdżąc pociągami też można zaobserwować ciekawe ludzkie postawy. No, ale dość już o tym, on dalej śpi!
Kobieta w czarnym usiadła na siedzeniu przy naprzeciległej ścianie pojazdu. Uch, ależ go zmierzyła wzrokiem. Swoją drogą to ten Śpiący Królewicz jest całkiem zabawny. Przez moment nawet próbował spać na wznak. Ale chyba było mu niewygodnie. Chociaż osobiście wątpię, żeby teraz też mu było… Chyba, że jest aż tak zmęczony, że już mu wszystko jedno?
Cóż, czas wysiadać. Hej, Śpiący Królewiczu, ten autobus kończy jazdę za kilka przystanków! Jak się nie obudzisz to zrobi to kierowca na zajezdni pod kopalnią! Hm… pewnie i tak by nie usłyszał, gdybym to do niego powiedziała. Słodkich snów, Śpiący Królewiczu, długich tras i wygodniejszych siedzeń w autobusach do spania.
Krótki zbiór rozmów zasłyszanych w pociągach.
Dwie panie rozmawiają przy otwartym oknie na korytarzu pociągu relacji Kraków-Kołobrzeg. Prawdopodobnie tego roku (2009) w okresie letnim. Pociąg stoi na jednej ze stacji:
- Oborniki.
- Samochodem byłybyśmy w pół godziny.
- To ile jeszcze?
- Godzinę. W Poznaniu ma być o czternastej dwadzieścia, albo trzydzieści…
Pierwsza z pań stwierdza po chwili:
- To ja wysiądę i zamówię taryfę – po czym woła przez okno. – Halo! Taxi!
Rozmowa kilka chwil później, ten sam dzień, w tym samym pociągu. Wciąż gdzieś przed Poznaniem. Konwersacja pomiędzy studentkami:
- W ciągu roku akademickiego to już dwa razy się przeprowadzałam. Muszę w końcu znaleźć takie [mieszkanie - przyp. E.], w którym będę stale mieszkać. Za pierwszym razem to wyprowadziłam się, bo straszyło w tym mieszkaniu.
- Straszyło?! – wyraźny przestrach, tudzież niedowierzanie.
- No, normalnie – ton dość lekki. – Duchy były. A to drugie [mieszkanie - przyp. E.] to daleko od centrum było, takie zadupie, praktycznie za Poznaniem.
Dzień Niepodległości (dla przypomnienia: jedenasty listopada). Pociąg „Doker” relacji Katowice-Gdynia, najprawdopodobniej gdzieś pomiędzy Laskowicami Pomorskimi a Tczewem. W przedziale siedzą jeszcze dwie dziewczyny, jedna czyta „Jedenaście minut” P. Coelho, druga „Wywiad z wampirem” A. Rice, ja zaś „Bić się, czy nie bić?” T. Łubiańskiego. Nagle zagląda do przedziału młody mężczyzna i mówi:
- Hej, dziewczyny! Tam obok jest impreza, idziecie?
I tu nastąpiła scena niebywała, wszystkie trzy odpowiedziałyśmy mu zgodnym: Nie!
Piętnasty listopada tego samego roku. Pociąg imieniem „Doker” relacji Gdynia-Katowice. Na korytarzu młody mężczyzna rozmawia przez komórkę, prawdopodobnie z Lubą, aczkolwiek mogła to być i inna przedstawicielka „płci pięknej”. Przypuszczalnie na pytanie o czasowe znajdowanie się ów odpowiedział:
- O, już wiem gdzie jesteśmy. Piotrków Trybunalski. Właśnie kosz zobaczyłem.
(Nota bene, zadziwiający sposób rozpoznawania miejscowości po koszach umieszczonych na peronach. Temu panu gratuluję niezwykłej umiejętności!)