Żeby trochę ostudzić panujący po ostatniej notce ogólny entuzjazm (poza Madzią, która jak zawsze sieje tysiąc wątpliwości :P) postanowiłem napisać coś jeszcze. Tym razem nie o tym co na zewnątrz, ale o tym, co wewnątrz.

Nie o tym, co mówi mi rozum, tylko o tym, co mówi mi serce.

A to mówi mi, że jestem idiotą.

Nie, stop, to kwestia rozumu. Serce gdzieś fruwa w przestworzach zabierając ze sobą większość zdrowego rozsądku, rozumowi zostawiając nieliczne resztki, które teraz krzyczą na alarm i starają się uświadomić mi, że to co robię nie ma szans się udać i tylko tracę czas. Ze to wszystko bez sensu, że mylę prawdziwe uczucia ze zwykłymi impulsami.

A ja mam wątpliwości. Nie wiem, czy moje działania mają sens, czy zamiast spełnić moje marzenia nie odwrócą się przeciwko mnie i stracę jedną z niewielu rzeczy, które naprawdę wysoko cenię – przyjaźń.

Ale serce fruwa wysoko w przestworzach, dawno głuche na argumenty i ślepe na przeszkody.

Też chcę latać.

Kfiatek

Leave a Reply