Burza uczuć i negatywnych emocji. Złych wrażeń i doświadczeń.  Pozwólcie więc, że wyjątkowo pójdę na łatwiznę i posłużę się, tej jeden raz, cudzymi słowami.Fragmenty utworu Jacka Kaczmarskiego doskonale przedstawiają to, co aktualnie myślę.

Nie lubię

(wg W. Wysockiego)

Nie lubię gdy mi mówią po imieniu
Gdy w zdaniu jest co drugie słowo – brat
Nie lubię gdy mnie klepią po ramieniu
Z uśmiechem wykrzykując – kopę lat!
Nie lubię gdy czytają moje listy
Przez ramię odczytując treść ich kart
(…)

Nie znoszę gdy do czegoś ktoś mnie zmusza
(…)
Nie znoszę gdy z butami lezą w duszę
Tym bardziej gdy mi napluć w nią starają się
(…)

Nie cierpię poczucia bezradności
Z jakim zaszczute zwierzę patrzy w lufy strzelb
Nie cierpię zbiegów złych okoliczności
Co pojawiają się gdy ktoś osiąga cel
Nie cierpię więc nie wyjaśnionych przyczyn
Nie cierpię niepowetowanych strat
Nie cierpię liczyć nie spełnionych życzeń
Nim mi ostatnie uprzejmy spełni kat

(…)
Ja nienawidzę siebie kiedy tchórzę
Gdy wytłumaczeń dla łajdactw szukam swych
Kiedy uśmiecham się do tych którym służę
Choć z całej duszy nienawidzę ich!

Jacek Kaczmarski
1976

P.S. Chwilowo mam uczulenie na „Madzię” i reaguję negatywnie słysząc to.

Żeby trochę ostudzić panujący po ostatniej notce ogólny entuzjazm (poza Madzią, która jak zawsze sieje tysiąc wątpliwości :P) postanowiłem napisać coś jeszcze. Tym razem nie o tym co na zewnątrz, ale o tym, co wewnątrz.

Nie o tym, co mówi mi rozum, tylko o tym, co mówi mi serce.

A to mówi mi, że jestem idiotą.

Nie, stop, to kwestia rozumu. Serce gdzieś fruwa w przestworzach zabierając ze sobą większość zdrowego rozsądku, rozumowi zostawiając nieliczne resztki, które teraz krzyczą na alarm i starają się uświadomić mi, że to co robię nie ma szans się udać i tylko tracę czas. Ze to wszystko bez sensu, że mylę prawdziwe uczucia ze zwykłymi impulsami.

A ja mam wątpliwości. Nie wiem, czy moje działania mają sens, czy zamiast spełnić moje marzenia nie odwrócą się przeciwko mnie i stracę jedną z niewielu rzeczy, które naprawdę wysoko cenię – przyjaźń.

Ale serce fruwa wysoko w przestworzach, dawno głuche na argumenty i ślepe na przeszkody.

Też chcę latać.

Kfiatek