czw 21 sty, 2010
Jakiś czas temu śmiałam się z językowego zamieszania związanego z moją przeprowadzką, teraz kolej na dalszą część. Nawet nie uświadamiałam sobie pewnych nawyków językowych tutejszych ludzi, na które przy okazji rodzinnego spotkania zwrócił mi mój kochany brak. Otóż ten uczynny człowiek wyśmiał mnie, że nie używam pomorskiego ‘tak’.
Gdy opowiadał jak to go kierowano do jakiegoś miejsca: ‘i pójdzie pan w prawo a później w lewo, tak?’ zawieszając głos, myślałam wtedy, że on bredzi nikt tak nie mówi, dlaczego ja więc mam w taki sposób używać tego słowa? Zaczęłam jednak słuchać. Nie wiem, co się mogło stać, że wcześniej tego nie zauważyłam, w sklepie pani informując mnie, jaki mam koszyk zawiesza pytająco głos kończąc zdanie na tak, w pracy, gdy mówią mi, co mam zrobić też pada sakramentalne tak, w pociągu podczas zasłyszanej rozmowie też jest obecne. Myślę sobie: ‘a czy mam jakiś wybór? Mogę się nie zgodzić? Powiedzieć nie?’
A właśnie w ten sposób doszłam do zasadniczej różnicy między Północą a Południem. Na Północy ludzie są optymistami ciągle słychać ‘tak?tak?’ a na Południu: ‘nie.nie.?’ Chyba się nie mylę no nie? Rozumiecie, co chcę wam powiedzieć, nie? Przecież to wszystko łatwo ogarnąć, nie? Ale to chyba nie oznacza, że Południe jest pesymistyczne, nie? Też macie taką nadzieję, nie?
Schodząc z niewygodnego tematu tak i nie [hm… czy to Południowe nie jest takim nie kobiecym? Będzie mnie to dręczyć.] muszę powiedzieć, że co innego mnie po prostu drażni, a słyszę to wszędzie. Wtedy. ‘No to cześć wtedy’ usłyszałam wczoraj, gdy żegnałam się z koleżanką, a mój niewyparzony jęzor chciał zapytać ‘kiedy?’. Albo ‘idę wtedy’, a mnie męczą wątpliwości to znaczy, że kiedy? Wtedy mnie otacza, wychodzi z kątów i zaczyna się pchać na język. Wtedy będzie się działo, oj będzie, no nie?