wt 21 paź, 2008
Jak to mówią: skleroza nie boli nachodzić się trzeba. A moja skleroza postępuje. Już jakiś czas miałam coś tutaj napisać. Coś poważnego i bardzo trudnego. Ale ta skleroza jak do tej pory brała górę nad moją pamięcią. Teraz to się zmieni!
Chciałabym Wam wszystkim przypomnieć o jednej rzeczy. Może nie macie sklerozy, ale nie każdy rozgląda uważnie. Więc powtórzę to, co pisałam już wcześniej. To tylko słowa. Nic więcej. Znaczą wszystko a zarazem nic. Są nic nie warte i nie radzę zbytnio wierzyć w moje słowa. Trzeba je odsiać przez sito wiedzy, odrzucić moje literackie zapędy, oraz żyć ze świadomością, że czasem załącza mi się słowotok, który każe mi pisać co mi palce na klawiaturze nacisną. I humor. A przecież jesienna depresja i takie tam ;). A telefon przezornie schowałam pod poduszką i udaję, że go nie ma.
Przecież prawda jest zupełnie inna. A może jestem egzaltowaną nastolatką, która pisze, bo to modne i w ogóle super? I każdy pisze? Tak jak każdy pali?
Tak, mam 15 lat, nazywam się Lady Aislinn i jestem na zabój zakochana w koledze z ostatniej ławki, oczywiście jest to bardzo nieszczęśliwa miłość. A jeśli ktoś oczekuje, że od tego momentu zacznę pisać używając tych śmiesznych znaczków i zapominając gdzie wielka a gdzie mała litera to się bardzo pomylił! No bez przesady. Już wolę wypisywać koszmarne i mhhhroczne bzdury. O, takie haiku na przykład.
P.S.
A Ty Mój Drogi Przyjacielu masz tego nie czytać ;)
P.S. 2
Powinnam chyba podziękować. Ale nie wiem jeszcze czy to zrobię.