Posłuszna usłyszanym słowom, w stylu „napisz coś w końcu”.
Coś mam zamiar naskrobać.
Ale ten leń…

Całkiem niedawno wróciłam z wakacji i mam większego lenia niż dotychczas. Ledwo wróciłam, a już marzę o następnym urlopie. Powiem to, co mówię zawsze: ‘gdybym mogła wziąć ten widok ze sobą’.

Po głębokim namyśle stwierdzam, że owa notka, którą właśnie czytasz, będzie taka jak ja. Jeden wielki chaos i góra tysiąca myśli.

Bo kiedy tak piszę o urlopie, to muszę się pochwalić. Uwielbiam podróżować, odkrywam wtedy ‘wielkie’ prawdy życiowe. Czy wiecie, że PKP zbliża ludzi? Aaaaa, nie wiecie?! To taka szczera prawda. Dzięki PKP prawie zdobyłam Tczew, o Malborku nie wspominając. A do tego miałam dziką satysfakcję sprawdzić, jak czuje się sardynka w puszcze. Szalenie satysfakcjonujące uczucie. Jeśli tylko macie możliwości polecam Wam się przekonać.
Jeśli mowa o Malborku. To moja nauczka. Muszę pamiętać, że z życzeniami należy być ostrożnym. Bo jeszcze mogą się spełnić. I będzie bolało.
Kiedyś, ktoś obiecał mi, że zwiedzimy Malbork. No i zwiedzaliśmy. W tłumie, hałasie i deszczu. Kto mógł wiedzieć, że akurat wtedy Malbork będzie oblegany? Tłumy ludzi, przeróżne atrakcje [o, taki młody samuraj dzielnie machający kataną i nazywający się Ide Dodomu, wdzięczny ukłon w stronę L5K], a także 3 bite godziny zwiedzania zamku. Moje nogi! Na samo wspomnienie tego dreptania zaczynają mnie boleć. Piękne miejsce, nie powiem. Niesamowite, pełne uroku, ale nie byłabym kobietą, gdybym nie powiedziała ‘ale’.
A więc: ALE ten tłum! Nie mogłam się pobłąkać wokół murów, bo potykałam się o błaznów, krzyżaków, łuczników, anioły, diabły, rycerzy i dzieci. Dużo, głośno krzyczących dzieci…
Mało mi. Zwiedzania zamku, takiego powolnego, z możliwością zatrzymania się na chwilę bez poczucia, że ktoś mi dyszy w kark.

Pochwaliłabym się zdjęciami, ale wyjątkowo nie miałam aparatu. Zaraz, zaraz. Co ja plotę! Ja nie noszę ze sobą tego narzędzia zbrodni. Powinnam powiedzieć, że pierwszy raz żałowałam, że nie mam możliwości zrobić kilku zdjęć.

Urlop się skończył. Ale dzielni przedłużam sobie poczucie, że trwa grając na pewnej stronie. Ktoś wie czym jest RPG? Wszyscy wiedzą? O, to dobrze się składa, nie będę musiała tłumaczyć. A już niedługo pochwalę się historią mojej postaci. W końcu muszę wykorzystać ten nowy dział, który stworzyła Ellaine. [A i może pochwalę się moimi 'dziełami' z zakresu poezji]

A tak w ogóle mam tyle energii, że aż w mojej głowie pojawiła się myśl o lekkich zmianach graficznych. Cóż, coś tak mroczno u nas. A mój bardzo mroczny humor już minął [chyba]. Dół dzielnie zakopany [być może], jest lato [deszczu, deszczu. Przybądź deszczu!]. Tylko myśl o angielskim lekko mnie hamuje…

Koniec. Nic więcej nie powiem! [Najpewniej]

P.S.
Właśnie sobie uświadomiłam, że nie upolowałam nad morzem żadnej muszelki na pamiątkę. Aaaa, jak mogłam?!

P.S.2

Jeśli coś chlapnęłam, to wdzięcznie się tego wyprę ;)

P.S.3

Może bym i napisała, ale tego byłoby już za wiele!