pt 19 paź, 2007
Człowiek na chwilę sobie odpuści, zajmie się czymś zupełnie odległym, a już zaczynają mieć pretensje, jakobym blog zaniedbywała. Cóż, nie samym Internetem człowiek żyję, że wyrażę się tak sentencjonalnie. Jakby to ująć – ostatecznie ma się to życie poza Siecią. Studia, praca… Tak, tak… Droga Aislinn, ja tu pracuję! W Sieci się znaczy. I studiuję, chociaż co do tego drugiego nie jestem już tak pewna. Zresztą nigdy nie byłam.
Nieważne! Spalmy punkt zajebiozy i spuśćmy na to kurtynkę zapomnienia. W kolorowe kwiatki. Jakie to bezsensowne teksty człowiekowi do łba przychodzą, kiedy jest on w stanie nie do końca zdrowym. Nie żebym piła coś wyskokowego. A idźcież mi z tym tałtajstwem. Październikowe przymrozki nie są dobre, są chorobogenne. Ale to nie znaczy, że siedzę w domu cały dzień. Studiuję. Dzisiaj na ten przykład również – studiowałam. Potem spotkałam się z kumeplą.
O tak, spotkania ze znajomymi to ważna rzecz. Tylko trzeba odpowiednich znajomych do tego mieć, że pozwolę sobie zrymować (za przeproszeniem po cz-u). Tak, ona zdecydowanie jest odpowiednią kumpelą. Dawno się nie widziałyśmy, nie… to jeszcze nie czas na spotkania „po latach”, ale… Pewnie niedługo i na takie czas przyjdzie. Jeśli ktoś uważa, że piszę od rzeczy – niech nie czyta, nie mój problem. A Pani Aislinn pewnie mnie zlinczuje, albo coś za takie bzdury na swoim, moim, naszym blogu.
Więcej już chyba nic dzisiaj nie-mądrego nie napiszę, bo zmęczona i gorączkująca jestem. Pozdrowienia!
Ps.: A ten dział z twórczością… To może nie jest taki zły pomysł. Mam parę obrazków…