pon 24 wrz, 2007
No, ba! Oczywiście, że chciałam, droga Pani Aislinn. Ostatecznie – zaniedbuję go, a jakże! Lecz muszę panią zmartwić, bo teraz – już za moment, po tej notatce, piłeczka zostanie odbita. To chyba jakaś dziwna dyscyplina, nie uważasz? Przerzucamy się tak tym stwierdzeniem, jakbyśmy grały o złote majtki, co najmniej. A przecież to i tak nie ma wielkiego znaczenia, kto akurat zaniedbuje bloga. Nigdy nie wzięłyśmy pod uwagę możliwości, że blog sam z siebie się zaniedbuje, bo czy to aż takie niemożliwe?
I nie, moja droga, nie zostałaś sama-samiuteńka. Wcale, a wcale. Bo czy właśnie nie piszę tej notatki? Zaledwie dwa dni od Twojego wpisu? A jednak! Tutaj też jest cywilizacja. Możliwe, że jestem całe kilometry od mojego miejsca zameldowania, ale to przecież w dobie globalizacji i zbliżenia się do siebie najbardziej oddalonych punktów świata – nie ma najmniejszego znaczenia. Ostatecznie najważniejsze jest to, że mam tu dostęp do Internetu. I mogę pisać stąd, nie czekając aż wrócę do domu.
Tak, znów wyjechałam i dobrze mi z tym. Jakby na to nie patrzeć, zostało mi jeszcze kilka dni wakacji, czyż nie? Jeszcze troszkę i znów wrócę na stare śmieci. Czy to nie dziwne, jak człowiek szybko potrafi się zaaklimatyzować? Na pewno Pani Aislinn doskonale pamięta jak jeszcze niedawno panikowałam przed pójściem na studia i jak już w trakcie ich trwania chciałam je, co najmniej sto razy rzucić w cholerę. Ale się nie udało, może to i lepiej. Mam jeszcze całe cztery lata, żeby je rzucić.
Cóż więcej mogłabym powiedzieć? Przecież weszłam tu tylko na chwilę, by powiedzieć do drogiej Aislinn jedno zdanie – Zaniedbujesz bloga!
Pozdrowienia z ostatniego tygodnia pierwszych studenckich wakacji.