wt 19 cze, 2007
Człowiek trochę zajmie się innymi sprawami niż blog, a już go obgadują, w dodatku w miejscu publicznym. Droga Aislinn, a nóż ktoś to przeczyta?! Ładnie to tak? Zdradzać czyjeś tajemnice na forum? [Co prawda to nie Forum Romanum, ani Forum Augusti, ale mimo wszystko - miejsce publiczne]
A tak, pani Aislinn jednak powiedziała prawdę, ale tylko w połowie, właściwie to w niewielkiej części. Po pierwsze – nie opuszczam bloga, po drugie nigdy w życiu nie pojechałabym do Ameryki! Ale cała reszta leży niebezpiecznie blisko prawdy. ;) I tak, mam zamiar pisać w czasie podróży. Za koślawe litery już z góry przepraszam.
I co ja mogłabym więcej powiedzieć w tej – poniekąd - pożegnalnej notatce? Że dzisiejszy dzień był piękny, chociaż dość ciepły. Że spotkałam się z cudownymi ludźmi z mojej grupy. Było miło i przyjemnie. A knajpa znana jako Grota to bardzo klimatyczne miejsce. Piwnica, kolebkowe sklepienie, goła czerwona cegła, drewniane ławy i stoliki, oświetlenie dość skromne – w większości stanowią je świece, które za świeczniki mają butelki po czystej. I zdaje się, że zaczęliśmy utrzymywać tę knajpkę, bo dziś poza naszą dziewiątką siedziało tam jeszcze tylko dwóch panów. [Mam nadzieję, że nie wykurzyliśmy pozostałych klientów. ;) ]
Dziewiątka… jaka to piękna liczba! Właśnie mi się przypomniało, że Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa w momencie, kiedy został założony również liczył sobie ledwie dziewięciu chłopa [znaczy szlachcica, właściwie to rycerza]. Czy to nie ironia losu, znaczy… ta nazwa trochę ironicznie brzmi… Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa, który był najbogatszym zakonem rycerskim w historii. Do tej pory poszukiwacze przygód mają nadzieję na odnalezienie skarbu Ubogich Rycerzy, dalej znanymi jako Zakon Świątyni, a więc Templariusze. [Pewnie każdy kto to czytał wiedział od samego początku o kogo mi chodzi, ale czasem lubię rzucić jakąś łopatologią stosowaną. ;) ]
Wydaje mi się, że to wystarczy na pożegnanie. Oby, oby… Bo jutro już nie będę tu zaglądać, pociąg co prawda odjeżdża w południe, ale przydałoby się zjeść coś wcześniej. A Ty, droga Aislinn, nie bój żaby! Będzie dobrze, obiecałam przecież, że będę trzymać kciuki! Za rękę Cię nie potrzymam, ale przejeżdżając przez Twoje Miasto będę intensywnie myśleć o Tobie i Twoim egzaminie. Tzn. bardziej intensywnie niż wcześniej.
Cóż… Au revoir! Auf Widersehen! Good bye [and good luck]! Do zobaczenia. :)