Jest internet! Taki to właśnie opis króluje ostatnio na moim gadu-gadu. Kwestia okazała się jednak – niestety, mocno dyskusyjna. Internet jest, owszem, ale bardziej u Madzi. Nie wiedzieć czemu ale buntuje się mój system i wywala błąd sterowników modemu przez co internet jest – ale tylko przez chwilę, po czym następuje zazwyczaj radosny restart komputera. A fe, jak ja nie lubię komputerów (co nie zmienia faktu, że życia sobie bez nich nie wyobrażam :P).
No, to tak tytułem wstepu, bo jakoś nie o tym chciałem pisać. Ostatnie dni, jak zwykle zresztą, obfitują w ciekawe wydarzenia. Otóż uwaga, stwierdzam wszem i wobec nie wstydząc się tego za bardzo:
POLICJA BYWA CZASAMI PRZYDATNA I POMOCNA
Wiem wiem, w to ciężko jest uwierzyć, ale gdy panowie policjanci pomagają po słuzbie pozbyć się człowiekowi zepsutego samochodu, który blokuje im możliwość wyjechania z pracy i udania się do domu, to nagle ów zaczyna doceniać, że ci panowie odziani na niebisko (zazwyczaj) jednak istnieją.
Najbardziej jednak urzekł mnie sposób w jaki udzieli mi pomocy – bynajmniej nie regulaminowy – otwierając niedomknięte okno i zwalniając zaciagniety hamulec reczny byśmy byli w stanie przepchnąć blokujący mi wyjazd wehikuł (który notabene na miano samochodu raczej nie zasługiwał, zaś właściciela po zidentyfikowaniu czeka raczej mało przyjemna rozmowa na temat stanu technicznego pojazdu).
Hmm, myśli to bardzo złośliwe bestie. Bo tak wiele ich miałem wracając dzisiaj do domu z pracy, o tak wielu rzeczach chciałem napisać, a teraz, siedząc przed klawiaturą czuję dziwną pustkę w glowie starając się przypomnieć sobie o czym to ja właściwie myslałem. Mawiają, że myślenie boli, ale to niesprawiedliwa opinia. Wbrew zwyczajowemu stawianiu sprawy boli to właśnie skleroza :/
No, mniejsza z tym, co się stało, to się nie odstanie, nie ma co płakać nad rozlanym … piwem, a siedząca obok Madzia skrupulatnie zwraca mi uwagę na kolejne literówki, co bynajmniej nie pomaga mi w skupieniu :P
A, jutro Bonifacy obchodzi swe drugie urodziny :) Jesienny kot. Łobuz mały i małpa przebiegła chyba czuje pismo nosem, czyli, że kupiłem dla niego nowe zabawki, bo nijak nie chce się zainteresować tymi, które już zna.
No dobrze, miauczącą mi o notkę Madzię mam już tym samym z głowy, więc, zgodnie z kolejnym postawionym przede mną questem, idę … wyrzucić śmieci. Co może okazać się zadaniem nad wyraz karkołomnym, zważywszy na to, że nie wiemy, czy mamy klucze od śmietnika :P
Zatem życzę wszystkim czytelnikom (i autorom, ich rodzinom, znajomym i przyjaciołom, a także wszystkim kompletnie obcym) by pierwszy dzień jesieni był mniej deszczowy niż się zapowiada i by ta jesień ogólnie była udana :)
Moja zapowiada się nad wyraz interesująco.
Sayonara!
Kfiatek